Kampania

Przebieg kampanii w 1109 r.

 

Wojna polsko-niemiecka w 1109 r. była konsekwencją agresywnej polityki króla Niemiec Henryka V, który usiłował podporządkować sobie kraje leżące na wschód od jego państwa. Gdy w 1108 r. wyprawił się w związku z tym przeciwko Węgrom, Bolesław Krzywousty związany przymierzem z ich władcą przerwał wcześniej prowadzone walki na Pomorzu i uderzył na Czechy, uniemożliwiając im w ten sposób przyjście z pomocą Henrykowi. W rezultacie wyprawa niemiecka na Węgry zakończyła się niepowodzeniem. Henryk V stwierdził, że pokonanie Polski jest konieczne dla dalszego prowadzenia dotychczasowej polityki na wschodzie. Kolejnym pretekstem do najazdu stanowiło przybycie na dwór Henryka w 1108 r. starszego brata księcia polskiego, Zbigniewa, który szukał w Niemczech pomocy przeciwko Bolesławowi.



 

Pokonanie Bolesława i osadzenie w Polsce zależnego od Niemiec Zbigniewa odpowiadało interesom Henryka, toteż w czerwcu 1109 r. zebrał on w okolicach Erfurtu dużą, liczącą kilka tysięcy ludzi armię, złożoną z wojsk panów feudalnych, świeckich i duchownych, ściągniętych z całych Niemiec. Następnie wysłał do Bolesława poselstwo z żądaniem przywrócenia Zbigniewa do współrządzenia w państwie oraz dostarczania Henrykowi V trybutu pieniężnego. Zażądał też oraz udzielenia pomocy wojskowej wspierającej wyprawę zbrojną do Włoch, gdzie starał się uzyskać koronę cesarską. Bolesław odrzucił żądania niemieckie, polecił wzmocnić przygraniczne grody na Ziemi Lubuskiej i Śląsku: Lubusz, Krosno Odrzańskie, Bytom, Głogów i Wrocław oraz zatarasować przejścia graniczne nowymi przesiekami. Następnie zwołał rycerstwo i chłopskie pospolite ruszenie z ziem zagrożonych najazdem. Nie przerywał jednak toczącej się kampanii na Pomorzu, którego władcy sprzyjali Zbigniewowi, byli więc w razie wojny polsko-niemieckiej naturalnymi sprzymierzeńcami Henryka. Należało ich pierwszych pokonać zanim dojdzie do rozprawy z Niemcami.

 

 

W pierwszej połowie sierpnia 1109 r. wojska niemieckie wyruszyły spod Erfurtu i prawdopodobnie przez Merseburg, Dobry Ług, Chociebuż, Gubin dotarły pod Krosno Odrzańskie. Wysłany stąd silny oddział skierował się na północ i dotarł pod Lubusz, aby zdobyć go i uniknąć w ten sposób groźby oskrzydlenia wojsk niemieckich. Główne siły, nie próbując forsowania Odry, ruszyły jej lewym brzegiem w górę rzeki i dotarły pod Bytom Odrzański. Gród ten usytuowany na podmokłym terenie oraz obsadzony silną załogą był doskonale przygotowany do obrony. Dlatego Henryk V, przybywszy tu na czele wojsk, po zorientowaniu się w sytuacji nie miał zamiaru trwonić sił i czasu na jego zdobywanie. Gdy jeden z oddziałów niemieckich zbliżył się do Bytomia, załoga urządziła przeciw niemu wycieczkę z grodu. Wzięli w niej udział pancerni i tarczownicy. Wywiązała się walka, którą przerwało dopiero nadesłanie przez Henryka posiłków w postaci oddziałów łuczników i kuszników. Prowadzony przez nich ostrzał zmusił polską wycieczkę do powrotu do grodu.

 

 

Wkrótce potem wojska Henryka dotarły pod Głogów i tu zostały wzmocnione przez oddziały czeskie, które przybyły im z pomocą na zasadzie obowiązku lennego. Oblężenie Głogowa stało się głównym wydarzeniem tej wojny. Gród głogowski należał dzięki swemu położeniu i umocnieniom do najpotężniejszych w Polsce. Zbudowany był na wyspie oblanej ze wszystkich stron odnogami Odry i Baryczy. Dostęp do niego umożliwiały mosty, przerzucone przez oba koryta Odry, ku południowi i ku północy. Były one strzeżone przez załogę Głogowa, toteż wojska Henryka V, przybywszy pod gród 24 sierpnia nie próbowały ich zdobywać marszu. Znaleziono natomiast niepilnowany bród i wrogie oddziały przeprawiły się na prawy brzeg Odry. Wykonano ten manewr tak szybko oraz zaatakowano obrońców w niespodziewanym miejscu, co doprowadziło zaskoczone oddziały obozujące na podgrodziu do rozproszenia. Niemcy opanowawszy podgrodzie otoczyli gród. Sądząc, że w tych warunkach Głogów powinien się szybko poddać, Henryk V rozpoczął pertraktacje z jego załogą, która chcąc zyskać na czasie poprosiła o pięciodniowy rozejm i dała jako jego gwarancję zakładników.

 

Tymczasem Krzywousty, który jeszcze 10 sierpnia był z wojskiem pod Nakłem, już 24 sierpnia znalazł się w pobliżu Głogowa, przebywszy w ciągu 14 dni na czele konnych oddziałów około 200 km. Wysłana przez niego przodem do Głogowa grupa, jak wspomniano, dała się zaskoczyć na podgrodziu, natomiast sam książę z głównymi siłami zatrzymał się na północ od grodu. Tutaj też przybyli wysłannicy załogi grodu i otrzymali od Bolesława kategoryczny nakaz utrzymania Głogowa za wszelką cenę. Krzywoustemu chodziło niewątpliwie o uzyskanie czasu potrzebnego na umocnienie przejść, którymi wojska niemieckie mogłyby, w razie zdobycia grodu, wyruszyć dalej w głąb ziem polskich. Wykonując rozkaz księcia załoga Głogowa odrzuciła propozycje Henryka V, który zresztą, wbrew poprzedniej obietnicy, nie zwolnił zakładników, lecz rozpoczął systematyczne oblężenie. W tym celu wojska niemieckie zbudowały wał, z którego łatwiej było razić wnętrze grodu pociskami z machin miotających. W innych miejscach działały podsuwane pod ściany grodu wieże oblężnicze, a bramy były atakowane za pomocą taranów. Załoga grodu stawiała zdecydowany opór. Wyposażona była również w machiny miotające i inne urządzenia ułatwiające obronę, przede wszystkim różnego rodzaju ciężkie pociski miotane lub staczane ze ścian grodu, pociski zapalające, które służyły do niszczenia machin oblężniczych, bosaki do odpychania drabin lub strącania z nich atakujących, kotły z wrzątkiem itp. W czasie odpierania szturmów dochodziło do niesłychanie zaciętych walk, opisanych sugestywnie przez współczesnego wypadkom nadwornego kronikarza księcia polskiego - Galla Anonima, który mówi między innymi o tym, że Niemcy przywiązywali zatrzymanych zakładników do machin oblężniczych, co nie po­wstrzymało jednak załogi grodu od zdecydowanej obrony.

 

 

Równocześnie konne oddziały wojsk Henryka V w poszukiwaniu żywności i paszy zapuszczały się w głąb kraju, pustosząc okolice po obu stronach Odry. Starały się w tym przeszkadzać wojska polskie, nękając wroga tzw. wojną podjazdową. Ważniejsze jednak były niepowodzenia najeźdźców oblegających bezskutecznie gród głogowski. Dopro­wadziły one Henryka V do decyzji zaniechania dalszych działań na tym terenie i marszu pod Wrocław. Teraz dopiero Bolesław mógł wkroczyć na czele swych oddziałów do akcji na szerszą skalę. Opuściwszy stanowiska nad Baryczą szedł za armią nieprzyjacielską krok w krok, atakując ją zarówno w dzień w czasie marszu, jak w nocy na postojach nieustannymi drobnymi utarczkami. W rezultacie armia Henryka V, w chwili dotarcia pod Wrocław, nie była już zdolna do podjęcia oblężenia grodu. W jego pobliżu doszło do jakiejś bitwy wygranej przez Polaków. Ona to przeszła później do legendy o Psim Polu, które stało się miejscem klęski wojsk niemieckich. Panowie feudalni, wchodzący w skład armii Henryka V, odmówili dalszego udziału w wyprawie, a posiłkowe oddziały czeskie po śmierci ich dowódcy, księcia Świętopełka, który zginął zamordowany 21 września, powróciły do domu. Henryk V musiał zrezygnować z dalszej walki i zawrzeć z Bolesławem pokój jesienią 1109 r. Według słów Galla wywiózł on z Polski zamiast trybutu - trupy swoich rycerzy.

 

Pokój z Niemcami dawał Krzywoustemu możliwość swobodnego działania na Pomorzu, na które wyprawił się jeszcze zimą 1109/1110 r. Wyprawa ta nie doprowadziła jednak do przywrócenia władzy księcia polskiego nad tym terenem, a wydarzenia wewnętrzne (walka ze Zbigniewem) i zewnętrzne (wojna z Niemcami) uniemożliwiły mu na pewien czas ponowne zajęcie się sprawami pomorskimi.

 

oprac. Paweł Łachowski


1109 - Obrona Głogowa
http://www.1109.pl/staticpages/index.php/kampania