
Oblężenie - machiny
Dzieje prowadzenia oblężeń są równie odległe jak historia powodu ich prowadzenia, czyli fortyfikacji. Ludzie już w starożytności ogradzali swoje osady broniąc się w ten sposób zarówno przed dziką przyrodą jak i potencjalnymi wrogami. Ochrona ta rozwijała się stopniowo od prostych płotów i palisad aż do kamiennych murów. Wrogowie, chcący zdobyć ufortyfikowaną osadę, musieli przez wieki doskonalić sztukę pokonywania zarówno obrońców jak i okalających ich siedzibę fortyfikacji. Pierwszymi „specjalistami” w tej dziedzinie sztuki byli Asyryjczycy. Ich wojskom towarzyszyły tabory oblężnicze w których przewożono specjalistyczne wyposażenie inżynieryjne (zwłaszcza ciężkie tarany), a także materiały służące do budowy ruchomych, drewnianych wież. Dalszego postępu dokonali Grecy. Używali ciężkich, stałych machin w czasie działań oblężniczych, ale także w celu obrony swych fortyfikacji. Już król Macedonii Filip, jak i Aleksander Wielki wprowadzili do użytku lekkie katapulty i balisty polowe. Kolejnymi mistrzami w sztuce wojennej, w tym prowadzeniu oblężeń i budowy odpowiednich machin, byli Rzymianie. Sam Juliusz Cezar, dokonał systematyzacji i ujednolicenia poszczególnych procedur właściwych kolejnym fazom oblężenia, wprowadzając tym samym swego rodzaju standardowy ich wzorzec. Oczywiście kolejność poszczególnych etapów prac oblężniczych mogła być różna, w zależności od warunków lokalnych, ukształtowania terenu, zachowania się nieprzyjaciela itp. Wspomniany „porządek” Juliusza wyglądał następująco:
1. Rozpoznanie fortyfikacji oraz najbliższej okolicy, pozwalające zorientować się w lokalnych zasobach drewna ciesielskiego, kamieni, zwierząt pociągowych, żywności i furażu.
2. Założenie przez oblegających swojego obozu warownego.
3. Zgromadzenie materiałów niezbędnych do konstrukcji budowli i machin oblężniczych.
4. Konstrukcja ruchomych tarcz osłonowych i elementów ruchomych galerii.
5. Budowa fortów wzdłuż linii fortyfikacji, a następnie łączenie ich w ciągłą linie. Niekiedy sypano także zewnętrzną linię wałów. Cezar niemal zawsze budował dwa pierścienie wałów oblężniczych.
6. Budowa pod osłoną manteletów, galerii ruchomych i rowów komunikacyjnych osłoniętych przejść w kierunku linii murów nieprzyjacielskich. Prowadziły one do chodników i komór minowych, przejść podziemnych i wysuniętych machin oblężniczych, które od tej pory zaczynały nękać ostrzałem oblężonych. Użycie ciężkich i lekkich machin miotających stało się normą po obydwu stronach.
7. Budowa tarasowatego kopca, podwyższanego stopniowo i posuwającego się w stronę murów nieprzyjacielskich, pod osłoną manteletów chroniących jego wysunięte przedpiersie.
8. Budowa wież (zazwyczaj na tarasie). Wieże te wznoszono na grubych okrągłych kłodach, po których przetaczano je w stronę obleganych murów. Tego rodzaju konstrukcje osłaniane były zazwyczaj przez oddział piechoty, na wypadek próby ich zniszczenia przez nieprzyjacielską wycieczkę.
9. Jeśli oblegane miasto otaczała fosa, zasypywano zazwyczaj jej odcinki przylegające do tarasów oblężniczych oraz najsłabszych punktów muru, w których planowano uczynić wyłom. Mury kruszono przy użyciu dwóch podstawowych metod:
- taranem oblężniczym, najczęściej osłanianym ruchomą galerią, lub
- kopiąc pod nim chodnik minowy, zakończony komorą minową, której zawalenie powodowało obsunięcie się muru.
10. Szturm generalny, dokonywany zazwyczaj przez wyłom w murach. Niekiedy fortyfikacje atakowano, wdzierając się na parapet muru z ruchomych wież oblężniczych lub po drabinach. Czasami atakujący przedostawali się do atakowanego miasta lub twierdzy podziemnymi chodnikami minowymi i atakowali obrońców od tyłu, ewentualnie otwierali bramy, przez które wpadała reszta oblegających.
Wraz z upadkiem Rzymu, nastąpił też upadek tak wyrafinowanej sztuki wojennej. Niemniej stopniowo następował jej renesans. Nie uległ zmianie sposób prowadzenia działań oblężniczych. Dalej pomysłowość ludzka „odkrywała” na nowo wszystkie wcześniej stosowane metody kruszenia murów obronnych, wspinania się na nie i drążenia pod nimi przejść i chodników. Jednakże europejska sztuka oblężnicza epoki średniowiecza nie osiągnęła nigdy takiego rozmachu w tej dziedzinie jak w starożytności. Armie europejskie tej doby były stosunkowo nieliczne. Co więcej, warownie europejskie budowano zazwyczaj w miejscach wyjątkowo niedostępnych, przeważnie na terenach skalistych lub podmokłych, co siłą rzeczy wykluczało stosowanie części klasycznych metod i technik oblegania. W przeciwieństwie do starożytności (a szczególnie Rzymian) w średniowieczu stosowano najczęściej machiny barobalistyczne.
Najdawniejsze wiadomości o stosowaniu w Polsce machin miotających pochodzą z „Kroniki” Thietmara, niemieckiego biskupa biorącego udział w wyprawie cesarza Henryka II przeciwko Polsce w 1017 r. Autor podaje, że Niemcy, oblegając gród w Niemczy, zbudowali „(…) różnego rodzaju machiny oblężnicze (…)” i że wkrótce „(…) ukazały się bardzo podobne do nich u przeciwnika (…)”, czyli u Polaków. Drugim kronikarzem, który wspomina o używaniu przez Polaków machin miotających był Gall Anonim. Pisał on o machinach, które posiadali właśnie polscy obrońcy Głogowa w 1109 r.: Obrońcy mieli używać wtedy „tormenta*censormode*ballistis”. Najprawdopodobniej mogły być to wielkie kusze wałowe lub podobne im urządzenia. Dalsze informacje o machinach miotających znajdujemy również u Galla Anonima. Relacjonuje on zdobywanie przez Bolesława Krzywoustego pomorskich grodów: Czarnkowa, Nakła, Wielenia i Wyszogrodu. Podczas oblężenia Czarnkowa król Polski „(…) sporządziwszy zaś machiny różnego rodzaju i wieże wynioślejsze od obwarowań grodowych tak długo orężem i tymi przyrządami atakował miasto, aż do poddania się i włączył do swego państwa”. Przy pomocy tych samych przyrządów zdobył też Krzywousty Nakło: „Gdy więc Polacy przygotowali przyrządy i machiny oblężnicze, Pomorzanie (sporządzili) również wszelkie narzędzia obronne (...) I gdy tylko Polacy atakowali gród bronią, ogniem, kamieniami i strzałami, to tak samo grodzianie wszelkimi sposobami na równi się im odwzajemniali”. Z przekazów tych dowiadujemy się także o rodzajach pocisków miotanych przez machiny. Należały do nich: kamienie różnej wielkości, zaostrzone pale i płonące głownie.
Broń oblegających – wieże
Wieże oblężnicze (znane również jako turres, helopole, beluardy). Niektóre źródła podają, iż pierwszym ich konstruktorem był Grek Polyocetes i że on nadał im nazwę helopolis, powszechnie jednak uważa się, iż twórcą ich był żyjący w czasach Aleksandra Wielkiego jego najwybitniejszy inżynier, Diades. Były to przeważnie budowle w kształcie ściętego ostrosłupa o konstrukcji drewnianej, rusztowej.
Należy tutaj dodać, że w zależności od rodzaju podłoża, po którym poruszała się wieża, stosowano odpowiedni rodzaj kół; inne więc były koła, gdy wieżę przesuwano po piasku, inne zaś, gdy toczono ją po gruncie skalistym. Wewnątrz (w dolnej części) mógł znajdować się taran, górne piętra pełniły funkcję stanowisk dla różnorodnych machin miotających oraz łuczników i procarzy. Bardzo często czołowe ściany, obite surowymi skórami zwierzęcymi utrudniającymi podpalenie, zaopatrzone były w opuszczane pomosty, które ułatwiały bezpośredni atak na koronę murów lub wałów.
Wieże oblężnicze montowano zazwyczaj bezpośrednio przed atakiem z części wykonanych w specjalnych warsztatach i transportowanych wraz z wojskiem lub wykorzystywano do ich budowy materiał napotkany na miejscu albo też zdobyty na wrogu.
Machiny te, wyższe niż mury atakowanej twierdzy, odgrywały w walce niezwykle ważną rolę. Z jednej strony chroniły oblegających przed pociskami obrońców, z drugiej zaś umożliwiały bezpośredni atak, ostrzeliwanie wnętrza twierdzy, kruszenie jej murów, obserwację pola walki lub wykonanie pod ich osłoną podkopu pod murem. Używano ich także podczas walk w otwartym polu w celu zwiększenia zasięgu własnej artylerii przez wyniesienie jej ponad poziom terenu.
Użycie wież w walkach oblężniczych wymagało wcześniejszego wyrównania terenu, usunięcia przeszkód, zasypania fos, a jeśli miasta leżały na wzniesieniach, wybudowania specjalnej rampy, zwanej aggerem, co znacznie wydłużało czas potrzebny do przygotowania ataku.
Chociaż wieże oblężnicze stanowiły poważne zagrożenie dla obrońców, było wiele sposobów walki z nimi. Do obrony przed wieżami oblężniczymi używano specjalnych żurawi, które przenosiły nad wieże beczki z płonącą smołą i siarką. W miejscu ataku wież wznoszono też specjalne drewniane rusztowania lub budowano mniejsze wieże stanowiące podwyższenie murów.
Uniwersalność i skuteczność wież spowodowała, że były one stosowane zarówno w starożytności, jak i w średniowieczu, a w wyjątkowych wypadkach pojawiały się jeszcze w XVII w.
Do dziś otwartą kwestią pozostaje pytanie czy wieże oblężnicze zastosowano podczas oblężenia Głogowa w 1109 r. Część badaczy powątpiewa czy były by one zdatne do zdobywania grodu, którego górna część wału „odchylała” się znacznie od podstawy a umocnienia były otoczone fosą (możliwe, że podwójną lub potrójną). Dodatkowym problemem był podmokły teren Wyspy Odrzańskiej. Nie rozstrzygając jak było trzeba stwierdzić, iż do stałej ikony obrony Głogowa przeszły ilustracje (powstałe w XIX i XX w.) przedstawiające nacierające na miasto wieże z przywiązanymi do nich dziećmi obrońców.
Broń oblegających - Wineje
Przyrządy oblężnicze o kształcie szopy stosowane często zapatrzone w koła lub rolki do przetaczania. Były na spora skalę stosowane w armii rzymskiej i znano je pod nazwą „testudo” lub „vineae”. Budowano je przeważnie z desek okrywanych wilgotnymi skórami w celu zabezpieczenia przed pożarem, choć czasami wykonywano je także z wikliny. W obydwu wypadkach jedną ich stronę pozostawiano otwartą. Jeżeli konstrukcja nie była zaopatrzona w koła, to podsuwano ją pod mury tocząc na podkładanych rolkach. Pod jej osloną podchodzono pod wały, by ukrytym wewnątrz taranem kruszyć mury, wyważać bramy lub dokonywać prac saperskich, polegających głównie na odkopywaniu i podważaniu fundamentów.
Znane są również wypadki, gdy obrońcy pod osłoną winei z zamontowanymi taranami dokonywali wypadów z twierdzy i przystępowali do niszczenia wież oblężniczych przeciwnika.
Zaletą winei była możliwość łączenia ich i tworzenia w ten sposób krytych ciągów komunikacyjnych, w tym jednak wypadku szopy musiały być - poza pierwszą - otwarte z obu stron. Tak utworzony korytarz umożliwiał stosunkowo bezpieczne podejście do szturmowanego obiektu. Czołowa wineja takiego ciągu zwana była muskułem i często zaopatrywano ją w belkę taranową.
Wineje stosowali również Słowianie, a dowody na to znaleźć można w kronice Galla Anonima.
Broń oblegających - taran
Jednym z pierwszych wynalezionych przez człowieka urządzeń oblężniczych był z pewnością taran. Ze względu na swoją prostą konstrukcję, niezawodność i możliwość szybkiego wykonania stosowano go niemal zawsze przy zdobywaniu miejsc warownych.
Rzemieślnik z Tyru o nazwisku Pefrasmenos ustawił na leżącej belce drugą, prostopadłą do niej, tworząc w ten sposób pierwszy taran na podstawie ruchomej. Dzięki podparciu można było zwiększyć ciężar belki, a co za tym idzie skuteczność jej działania, oraz zmniejszyć liczbę obsługujących ją ludzi.
Atak tarana na mury nie zawsze kończył się powodzeniem. Obrońcy starali się uniemożliwić atakującym działanie, toteż usiłowali zarzucić na belkę liny i za pomocą kołowrotu porwać ją lub przynajmniej podnieść na tyle, by jej czoło nie mogło dotknąć muru, spuszczali na linach specjalne osłony z drewna osłabiające silę uderzenia albo w maksymalnie krótkim czasie pogrubiali nadwątlone mury. Podobnie jak większość machin i przyrządów wojennych tarany budowano na miejscu przed szturmem. Przeważnie długość belki wahała się od 8 do 30 m, a jej ciężar dochodził nawet do 16 ton.
Za każdym razem dostosowywano ją do grubości atakowanych murów lub bram. Najbardziej podatny na zniszczenie w trakcie eksploatacji koniec belki okuwany był spiżem i częstokroć przybierał kształt głowy barana lub żółwia.
W wieżach oblężniczych oraz w specjalnych szopach, zwanych muskułami (zob. wineje), oprócz machin miotających instalowano również taran, a do niszczenia siły żywej przeciwnika maszerującego w regularnym szyku używano spuszczanych ze wzniesień wozów taranowych wypełnionych kamieniami.
Tarany były raczej nieskuteczne w niszczeniu wałów o konstrukcji drewniano-ziemnej (jaki występował w głogowskim grodzie). Jednak przy ewentualnym dotarciu wojsk oblężniczych pod bramę, na pewno myślano by o zastosowaniu tej broni w celu zniszczenia wrot.
Broń oblegających – pluteje
Plutejami nazywamy tarcze ochronne używane przez formacje piesze podczas szturmów miejsc ufortyfikowanych i związanych z nimi działań mających na celu maksymalne zbliżenie się do murów. Zbroja lub tarcza nie zawsze zapewniały oblegającym wystarczającą ochronę. Byli oni ciągle narażeni na ostrzał z łuków, kusz, proc itd. Ze strony obrońców ukrywających się za blankami murów lub wałów. Już w starożytności powszechnie stosowano osłony, które nie tylko chroniły przed strzałami i kamieniami, ale także pozwalały wykonywać prace ziemne podczas szturmu. Przeważnie osłony wykonywano z wikliny, desek lub chrustu i pokrywano je specjalnie impregnowanymi skórami zwierzęcymi (odporne na działanie ognia). Niektóre z tych konstrukcji miały dodatkowo niewielki daszek i ściany boczne lub przypominały małe szopy. Jeśli przed murami twierdzy stali obrońcy, na ścianie czołowej mocowano dzidy, kosy i inną broń kłującą.
Z chwilą wprowadzenia broni palnej drewniane ściany plutei pogrubiono i obijano blachą lub obkładano workami z piaskiem. Po raz ostatni walory plutei doceniono podczas pierwszej wojny światowej. Wojsko angielskie i rosyjskie zostało wyposażone w ruchome pancerne blendy strzeleckie, zza których można było prowadzić walkę ogniową i które jednocześnie chroniły przed ogniem karabinowym przeciwnika. Z kolei ciężka artyleria francuska, aby osłonić własną obsługę, stawiała obok armat płyty pancerne z pochyłym daszkiem.
Ten prosty przyrząd oblężniczy, stosowany przez wieki na całym świecie, w nieco zmienionej formie używany jest do dziś jako tarcze ochronne dla dział.
Nie ma bezpośrednich przekazów kronikarskich wykorzystywaniu pluteji pod Głogowem w 1109 r. Wyjątkiem jest tu kronika Stanisława Chwalczewskiego gdzie wspominano o „płaszczach” za którymi mieli się chronić oblegający i przed którymi prowadzono też dzieci będące zakładnikami – prawdopodobnie były to właśnie pluteje.
Broń oblegających – kusza
Kusza to ręczny miotacz krótkich, grubych pocisków - bełtów o budowie analogicznej do budowy strzały, składający się z łuku i urządzenia do napinania cięciwy wyposażonego w mechanizm zapadkowy. Kusza jest rozwinięciem łuku ręcznego. Zasadniczą różnicą w użyciu była możliwość powstrzymania się ze strzałem przez dowolnie długi czas po naciągnięciu cięciwy.
Znana była już w starożytności - w krajach śródziemnomorskich od IV w. p.n.e., a w Chinach być może już od V w. p.n.e. (w II w. używano tam nawet kuszy z celownikiem, pojawił się też swego rodzaju „karabin maszynowy” - kusza powtarzalna wyrzucająca kolejno kilka strzał ze swojego magazynku, była ona jednak bardzo mało skuteczna). Około 200 r. n.e. armia chińska miała 50 000 kuszników, którzy walczyli produkowanymi masowo kuszami z brązu.
W Europie kusza uległa rozpowszechnieniu dopiero w średniowieczu. Pierwotne łuki do kusz były wyrabiane z giętkiego drewna, najczęściej cisowego. Kusze te nie dochowały się do naszych czasów. Znane są dopiero okazy z XIV i XV w. z łukami rogowymi, zbudowane z różnych materiałów mocnych i giętkich, jak drewno, fiszbin, róg i pasma ścięgniste. Z czasem broń tą wyposażono w stalowy łuk i korbę do napinania cięciwy, co pozwoliło spotęgować siłę i zasięg rażenia.
Jak wspomniano rozdzielenie funkcji magazynowania energii i celowania, oraz oddawania strzału zwiększyło skuteczność kuszy z racji większego naciągu niż łuk i, co za tym idzie, większej prędkości początkowej pocisku. Naciąg łuku wynosił maksymalnie 60 kg, natomiast ciężkie kusze naciągane specjalnymi urządzeniami, potrafiły osiągać powyżej 120 kg, stad kusze były przeznaczone do zwalczania ciężko opancerzonych celów (rycerzy). Jej sprawnośc w tej dziedzinie doprowadziła do tego, iż Sobór Laterański w 1130 r. zabronił pod groźbą klątwy kościelnej używać jej przeciw chrześcijanom, określając ją jako „(…) niemal szatańskie narzędzie mordu, które zabija człowieka tak szybko, że nawet nie czuje on trafienia”. Zakazu tego zresztą nie respektowano. Kusza mimo swych zalet nie wyparła łuku, gdyż była znacznie mniej szybkostrzelna.
W trakcie prób udoskonalenia kusz powstawały również jej odmiany „wielkokalibrowe” jak na przykład - różnej wielkości kusze wałowe (zwane też kuszami murowymi lub niedźwiadkami). Miotano z nich zarówno powiększone bełty jak i pociski kamienne lub metalowe (oczywiście w tym wypadku stosowano inne konstrukcje łoża). Służyły one do niszczenia elementów wałów lub murów miejskich lub zabijania skrywających się za nimi obrońców. Podobnej broni mogli też używać obrońcy przeciwko wojskom oblegającym, ich umocnieniom oraz np. wieżom oblężniczym.
Kusz używano powszechnie w wojsku do XVI w., potem została wyparta przez coraz doskonalszą ręczną broń palną. W Polsce stanowiła podstawowe uzbrojenie strzeleckie aż do końca XV w., a jej użycie odnotował już Tietmar opisujący oblężenie Niemczy oraz oczywiście Gall Anonim przedstawiający zmagania pod Głogowem w 1109 r.
Broń oblegających - drabiny
Przez kilka wieków przy wdzieraniu się na mury atakowanych umocnionych miast posługiwano się różnego rodzaju drabinami. Lekkie i łatwe w użyciu, miały jednak sporo wad: nie można ich było używać przy bardzo wysokich murach; ze względu na długość niemożliwe było przewożenie ich w taborach; wdrapywać się po nich można było tylko „gęsiego”, a odepchnięcie drabiny przez obleganych nie nastręczało najmniejszych trudności. Próbowano wyeliminować te wady, ciągle rodziły się nowe pomysły, nie wszystkie one jednak zostały wprowadzone w życie. Na przykład drabiny sznurowe, nie sprawiające kłopotów przy transporcie i umożliwiające pokonywanie wysokich ścian, okazały się zbyt łatwe do zniszczenia, w związku z czym nie znalazły szerszego zastosowania. Tak samo rzecz się miała z drewnianymi drabinami segmentowymi, o konstrukcji zwężającej się ku górze, które nakładane jedna na drugą umożliwiały dostosowanie ich długości do wysokości ścian atakowanego obiektu. Jednak główny problem pozostawał ten sam: jak skonstruować drabinę, której odepchnięcie od ścian byłoby niemożliwe. Rozwiązano go dopiero około 1472 r., zaopatrując typową, umieszczoną na podstawie jezdnej drabinę w liny zaczepione na jej szczycie i poprowadzone górą przez zamontowaną w drewnianej ramie rolkę do wałka z korbą, będącego jednocześnie punktem podparcia drabiny ułatwiającym przesuwanie się jej podczas podnoszenia. Przy zachowaniu odpowiedniego kąta odepchnięcie drabiny stawało się niemożliwe. W późniejszym okresie drabiny zaopatrywano w mobilne podstawy, które pozwalały na sprawne przetransportowanie pod mury miejskie jak i spore ograniczenie możliwości odepchnięcia takiej drabiny przez obrońców.
Najprawdopodobniej pod Głogowem w 1109 r. stosowano najprostsze drabiny (przywiezione przez oblegających lub wykonane na miejscu).
oprac. Paweł Łachowski