
Wiadomości dotyczące obrony Głogowa w 1109 r. znamy z kronik polskich oraz pochodzących z ościennych krajów. Jedną z barwniej opisujących to wydarzenie jest kronika Stanisława Chwalczewkiego spisana w języku polskim w 1549 r. – czyli 440 lat po wyprawie króla Niemiec Henryka V na księstwo Bolesława Krzywoustego. Oczywiście całe dzieło obejmowało znacznie szersze ramy dziejów Polski. Jednak trudno obecnie stwierdzić, jaki to był okres, gdyż już w XIX w. jej 7 pierwszych rozdziałów nie było znanych (zaginęły w przeszłości). W dalszej części nie była ona też kompletna. Ostatni rozdział zamykał się w okresie śmierci Bolesława V Wstydliwego w 1279 r. Te zachowane części zostały opublikowane w Warszawie w 1829 r. (w cyklu „Zbiór pisarzów polskich”) z zachowaniem oryginalnej pisowni.
Przedstawiamy poniżej fragment dotyczy najazdu Henryka V na Polskę i obrony Głogowa w oryginalnym brzmieniu sprzed 460 lat. Możemy się przy tej okazji zapoznać z brzmieniem naszego języka na półmetku okresu dzielącego nas z czasem bitwy o gród Głogowski w 1109 r. Poniżej zamieściliśmy uwspółcześniony tekst tego fragmentu. W nawiasach kwadratowych [ ] umieszczono słowa, których nie ma w oryginalnym tekście lecz, które wyjaśniają jego treść. Dodatkowe objaśnienia umieszczono w przypisach.
Teraz kilka słów dotyczących autora dzieła:
Stanisław Chwalczewski (rok urodzin nieznany, zmarły w 1567 r. w Raszkowie) - polityk Polski przedrozbiorowej, tłumacz, historyk. Pochodził z Raszkowa w obecnym powiecie ostrowskim. Od 1529 r. służył w wojsku cesarza Karola V Habsburga, później na dworze królowej Bony. Od 1536 r. piastował urząd starosty krzemienieckiego, a od 1545 r. kobryńskiego, natomiast po 1552 r. pińskiego, kleckiego i horodelski. W latach 1553-1555 przeprowadził reformy, z polecenia Bony, w jej poleskich dobrach. Pod koniec życia osiadł w rodzinnym Raszkowie i tam między innymi przetłumaczył na język polski Kronikę Polski Macieja Miechowity.
LYATA PANSKIEGO OD NARODZENIA BOŻEGO
R. 1549 PRZEPISANO
[Na podstawie XIX-wiecznego druku wypisu dokonał Paweł Łachowski]
KAPITULA XXVIII.
Stanisław Chwalczewski
KRONIKA POLSKA
SPISANA W ROKU PAŃSKIM 1549 OD NARODZENIA BOŻEGO
[Przełożone na język współczesny przez Pawła Łachowskiego]
Wielkie i szlachetne były czyny tego Bolesława i żadnemu z Królów oraz książąt polskich nie powodziło się tak szczęśliwie. Dlatego tu opisze się znakomite jego zwycięstwo nad cesarzem Henrykiem Roku Pańskiego 1109. Cesarz Henryk IV1 chcąc się pomścić nad Bolesławem księciem polskim [za] spustoszenia ziemi Czeskiej, wziął z sobą Świętopełka2 i Zbigniewa wygnanego z kraju. Wkroczył do Polski i zdobył wielki zamek Lubusz3, a zdobywszy oddał go arcybiskupowi magdeburskiemu. Potem udał się do Śląska, posuwając się aż do Bytomia [Odrzańskiego]. Rycerstwo polskie przeprowadziło kilka najazdów na wojsko cesarskie. Nie oblegając [grodu] odstąpił Cesarz od Bytomia, szedł ku Głogowowi niszcząc wszystko [po drodze]. W dzień świętego Bartłomieja Apostoła oblegał go działami4. Dlatego głogowianie żądali rozejmu przez 5 dni, a gdyby im Pan Bolesław nie dał odsieczy, poddadzą się cesarzowi. Cesarz zezwolił na taką przerwę, pod tym wszakże warunkiem, ażeby mu najznamienitsi mieszczanie synów swoich wydali jako zakładników, co też uczynili. Pan [ich] Bolesław wysłuchawszy poselstwa, wierność ich i stałość pochwalił i rozkazał im pod karą śmierci przez miecz, aby się Cesarzowi nie poddawali. Mówiąc, że: „więcej znaczy dobro pospolite, aniżeli ich dzieci”. Poprzysiągł, że jeżeli nie dochowają mu wiary, wszystkich wytnie po odejściu cesarza. Słysząc to Głogowianie zasmucili się, dali wszakże pierwszeństwo pospolitemu dobru, przez czas rozejmu nowe mury5 wznieśli i opatrzyli je dobrze. Cesarz po upłynięciu okresu glejtu6, spostrzegłszy [dalszy] opór głogowian, zaczął jak tylko mógł najsilniej [ponownie] zdobywać miasto. Aby mu nie ginęło tyle rycerstwa, synów głogowian postawić kazał na płaszcze7, którymi się osłaniają rycerze w czasie oblężenia. Głogowianie jednak na to nie zważali i strzelali [z łuków] zarówno do swoich synów jak i do rycerstwa. Bolesław coraz to [bardziej] osłabiał lud cesarski8, gdy wyjeżdżali [w celu] zdobycia żywności. Chwytał [ich] w niewolę i zabijał wychodzących z namiotów, w nocy i w dzień napadając i łupiąc, tak że Cesarz musiał, ich9 [coraz] więcej przeznaczać na [potrzeby] straży dla [zdobywania] żywności. A że Świętopełk z Czechami był mu10 wielce pomocny [oraz] będąc od dawna nieprzyjacielem Bolesława i wielką dlań przeszkodą. Tak więc Bolesław przyrzekł obdarować znakomicie [tego], gdyby ktoś z rycerstwa go zabił. I wybrał się jeden Czech Janszyn z pokolenia Niedźwiedzkich, których teraz nazywamy Rawskimi. Ten miał znajomych w czeskim wojsku, a chodząc pomiędzy wojskiem, ujrzawszy Świętopełka stojącego w namiocie przed Cesarzem, uderzył go mocno ostrą włócznią. Przebił na nim zbroję i przekłuł mu barki aż na drugą stronę, tak że upadł i ducha wyzionął. [Janszyn] dosiadłszy konia wyskoczył z namiotu cesarskiego, przez wojsko się przedzierając [podczas] ucieczki wielu zranił i pozabijał. Tak przybył (chociaż za nim była pogoń) do Bolesława bez szwanku. Obdarował go Bolesław znakomitymi dobrami i dzierżawami w Koronie Polskiej. Z tego czynu [zdobył sławę, podobnie] jak Mucjusz11 Rzymianin. Cesarz zląkł się wielce, przez całą noc kazał wojsku przebywać w zbrojach, spodziewając się natarcia ze strony Bolesława. Nazajutrz rozkazał zwłoki Świętopełka do Pragi odwieść, [jednak] Czechów chciał przy sobie zostawić. Ale oni tego nie chcieli i wraz z ciałem udali się do Czech [a z nimi] Zbigniew brat Bolesława. Zasmuciło to cesarza. Następnie Bolesław posłał do cesarza pewnego rycerza nazwanego Skarbek, który miał w herbie takie znamie12. Gdy mu Cesarz pokazał skarby, których przeciwko Bolesławowi chciał użyć w walce, gdyby mu hołdu nie złożył. [Skarbek] zdjąwszy pierścień z palca wrzucił do tych skarbów cesarskich mądrze powiadając: „złoto niech się łączy ze złotem”, a Cesarz do niego rzekł: „Habe dannck” co znaczy w niemieckim języku: „dziękuję ci”. Odtąd aż do tych czasów dom ten nazwany jest Habdankiem13. Wysłuchawszy poselstwa odprawił Cesarz posłów, a sam za poradą swych panów14 odstąpił, nie zdobywszy Głogowa, gdzie wiele poniósł szkód. Wyruszył do Wrocławia [i] przybył do jednego miasteczka [oddalonego] o milę od Wrocławia zwanego teraz „Psim Polem”. (…)
1. Chodzi o króla Niemiec Henryka V (cesarzem został on w 1111 r.).
2. W oryginalnym tekście zapisany jako Swiatoplug.
3. Obecnie miasteczko Lebus na lewym brzegu Odry w Brandenburgii (Niemcy).
4. Zapewne chodzi tu raczej o katapulty.
5. W rozumieniu - wały grodu.
6. Tu - czas rozejmu.
7. Ruchome machiny oblężnicze.
8. Wojsko Henryka V.
9. Swoich rycerzy.
10. Henrykowi.
11. Mucjusz Scewola (Gaius Mucius Cordus Scaevola) legendarny bohater rzymski z VI w. p.n.e. Historia Mucjusza wiąże się z najazdem etruskiego króla Porsenny (508 - 507 r. p.n.e.), próbującego przywrócić władzę w Rzymie obalonemu królowi Tarkwiniuszowi Pysznemu. Etruskom nie udało się zdobyć Rzymu, więc przystąpili do oblężenia. Sytuacja w mieście stawała się bardzo trudna. Pewnego dnia do konsulów zgłosił się młody patrycjusz Mucjusz i zaoferował, że wkradnie się do obozu wroga i zabije Porsennę. Mucjusz znał język Etrusków i dostał się do obozowiska. Wkrótce odnalazł namiot króla. Tego dnia wypłacano żołd i obok Porsenny stał jego skarbnik. Obaj byli ubrani w bogate szaty i Mucjusz nie wiedział, który jest władcą. W końcu rzucił się na jednego i zasztyletował go. Nie był to Porsenna. Gdy Rzymianina przyprowadzono przed oblicze króla Etrusków, otwarcie wyznał kim jest i w jakim celu przybył. Zagrożono mu torturami, jeśli nie wyjawi, czy ktoś jeszcze planuje zamach. Wtedy Mucjusz włożył rękę do ogniska i trzymał ją tam, aż całkiem spłonęła. Dzięki tej odwadze uwolniono go.
12. Chodzi o herb Abdank z literą W.
13. Taką nazwę nosił właśnie w przeszłości ród Abdanków.
14. Rycerzy – doradców.